Witam

4 Niedziela Wielkanocna - Niedziela Dobrego Pasterza, r. C (2010 r.)

Znicz dla Pana Prezydenta

"białe" i "czarne" owce są Jego

"Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną".

Przypomina się dowcip o góralu, który wypasał owce na hali. Podszedł do niego ciekawski turysta i zaczął wypytywać o różne szczegóły dotyczące stada owiec: ile dziennie robią kilometrów, ile jedzą, ile dają wełny? Za każdym takim pytaniem pasterz ów dodawał swoje, jakby pomocnicze: - Białe czy czarne? Turysta więc najpierw pytał o białe, a potem o czarne owce. Okazało się, że w każdym przypadku odpowiedzi były identyczne. Zniecierpliwiony turysta zapytał więc, dlaczego osobno mówi o owcach białych i czarnych. - Bo musi pan wiedzieć, że białe owce są moje. - A czarne? - Też moje - dopowiedział pasterz.

Taki jest właśnie najgłębszy sens dzisiejszej Ewangelii. Nawet jako ludzie Kościoła mówimy o sobie jako o "białych" i "czarnych"; w najlepszym wypadku o "świętych" i "grzesznikach". Ale ostatecznie wszyscy należymy do Chrystusa, jesteśmy Jego ludem. "I nikt nie wyrwie ich z mojej ręki" - zapewnia Jezus, Dobry Pasterz. (ks. Antoni Dunajski)

Wszystkie owce są Jego.

Brzmią nam jeszcze sprzed tygodnia słowa znad jeziora: paś baranki Moje! i Pójdź za Mną. Dzisiaj Niedziela Powołań. W tym kontekście słowa te odnoszę też do siebie.

Dlaczego? Po co?

Co spowodowało, że ksiądz został księdzem? - przed Wielkanocą po raz kolejny zostałem zapytany przez - tym razem - mojego rówieśnika.

To się ciągle dzieje. Ciągle stawiam sobie pytanie, co powoduje, że jestem księdzem?
W ubiegłą niedzielę odpowiedzi udzielił Pan Kaczyński. Po zaspokojeniu innych potrzeb, bardziej materialnych i indywidualnych, mam nadzieję, iż przyjdzie czas na zaspokojenie potrzeby tożsamości i znaczenia swojej wspólnoty. (GN - wywiad)

I ja mam nadzieję, że przyjdzie czas, że moi Parafianie, moje owieczki, wy, bracia i siostry, obok zaspokajania swoich bardziej materialnych i indywidualnych potrzeb, zaspokoicie również potrzebę tożsamości i znaczenia swojej wspólnoty. Potrzebę tożsamości ludzkiej, narodowej i religijnej.

Swoją decyzję bycia kapłanem podejmowałem w latach 80/81, u progu dorosłego życia. W czasie kiedy otwarła się przede mną perspektywa zaspokajania potrzeb. Ufam, że Duch Święty kierował i podpowiadał: aby osiągnąć potrzeby materialne trzeba ożywić potrzebę tożsamości. To, kim ja jestem, kim ty jesteś, jakie są nasze wzajemne relacje, jakie są nasze relacje względem Boga.

Wtedy oczywiście tak nie myślałem. Wtedy to był romantyzm - służyć Bogu i ludziom - praca na wsi, na której wszystkich poznam, to było moje marzenie, i to powiedziałem ks. bp Nossolowi. I 14 lat bloków - śmieję się czasem. Myślę tak teraz. Ale to "teraz" powoduje, że chcę być księdzem, że doświadczam, iż na posługę Słowa, pozwalającego poznać Boga i zrozumieć sens rzeczywistości jest zapotrzebowanie.

Co można mówić, jak daleko wejść w świat rzeczywistości? Jak głosić, by rzeczywistość interpretować w świetle Ewangelii, a nie przewrotnej polityki? Jak ukazać wydarzenia, które zaczynają mówić, ich zbieg, kiedy zdarza się tragedia i prawda zaczyna się wyłaniać z cienia manipulacji, a także pomimo tego? Jak głosić kiedy zaspokajanie potrzeb materialnych i indywidualnych przysłania zaspokojenie potrzeby tożsamości i znaczenia wspólnoty?

Chcę być kapłanem, aby przede wszystkim samemu odpowiedzieć sobie na te pytania, aby odpowiadać Chrystusowi: kocham Cię i słyszeć Jego nieustanne: pójdź za Mną. I aby być pasterzem, choćby na rąbek tego pasterstwa, które jest w Panu Jezusie.

Niedziela Dobrego Pasterza

2008 © Korneliusz Matauszek